Krótka historia centralizacji i śmierci dyskursu internetowego w przestrzeni lokalnej. Na początku mieliśmy proste fora internetowe do wymiany informacji i opinii, portale z wirtualnymi tablicami ogłoszeń lokalnych czy wydarzeń, regionalne niezależne blogi oraz szereg portali informacyjnych. Mieliśmy szereg składowych stanowiących jednolitą acz różnorodną sieć w ramach internetu regionalnego. Zmiana czy upadek jednej ze stron nie skutkowała swoistym armagedonem całej sieci – każda z tych stron internetowych istniała w końcu samoistnie, nie były od siebie uzależnione, więc zmiana jednej nie wpływała na drugą. A potem przyszedł Facebook.
Na co komu lokalne społeczności na niezależnych forach moderowanych przez społeczność, skoro mogą być grupy na Facebooku, które dają iluzoryczne wrażenie, iż takowy system moderacji pozostał niezachwiany, bo przecież użytkownicy platformy sami zakładają własne grupy, nadają im charakteru oraz ustalają zasady w ramach tych grup. Na co komu niezależne lokalne portale internetowe i blogi, skoro można założyć profil na Facebooku, publikować na nim treści w sposób z pozoru darmowy i docierać do mas. Na co komu utrzymywać i modernizować istniejące serwisy internetowe dla samorządów, publicznych instytucji czy przedsiębiorstw, skoro najważniejsze komunikaty z ich działalności można serwować za pośrednictwem Facebooka, gdzie przecież jeden czy drugi polityk z chęcią podepnie się pod wybrane posty, żeby dosyć skrzętnie wykorzystać podstawowy obowiązek publicznej jednostki, jakim jest kolportaż informacji publicznej, do nabijania sobie przy okazji zasięgów i koncentracji wpływu społecznego, który potem będzie mógł bezproblemowo przekonwertować w wybraną formę kapitału.
Facebook całkowicie zabił wszystkie niezależne przestrzenie w regionalnym internecie, nie pozostawiając praktycznie żadnej alternatywy, bo gdzie dziś są fora lokalne? Facebook ma praktycznie całkowity monopol na regionalną przestrzeń w internecie. Skoncentrował wokół siebie wszystko, co niegdyś budowało tę lokalną przestrzeń – blogi, media, fora dyskusyjne, tablice ogłoszeniowe, kalendarze wydarzeń itd. Swoje sidła próbuje zapuszczać dalej, starając się przekonać polskiego użytkownika do kolejnych usług w ramach swojej platformy, czyli Randki oraz Marketplace. Jednak ktoś by pomyślał, że skoro ostatecznie to platforma Marka Zuckerberga wygrała w tym pojedynku, to musiała okazać się lepsza, prawda?
Monopol Facebooka ilustruje dobitnie wszystkie skazy centralizacji. Pod pretekstem wygody w jednym miejscu koncentrowany jest cały szereg usług, niegdyś na osobnych lokalnych stronach internetowych, w ramach jednej usługi. Ta wygoda kupiła wielu, co dobitnie pokazuje wysoki poziom adaptacji Facebooka w Polsce – prawie połowa z nas korzysta z tej platformy. Cena tej wygody? 0 zł. Każdy z nas dostał “za darmo” platformę, w ramach której miał w zasięgu wszystkie najnowsze informacje z dowolnych płaszczyzn życia codziennego, dowolnych przestrzeni dyskusyjnych oraz możliwość docierania samemu do reszty świata ze swoimi informacjami i treściami. Bo założenie profilu na Facebooku przecież nic nie kosztuje w porównaniu do zahostowania własnego bloga. Sęk w tym, że koszta odezwały się później.
Wymuszając agresywny monopol w obliczu braku jakiejkolwiek alternatywy Facebook jest teraz w pozycji, kiedy może zrobić wszystko, a my nie możemy nic z tym zrobić. Teraz taką lokalną dyskusję we Włocławku kontroluje algorytm giganta ze Stanów Zjednoczonych, który to decyduje za użytkowników, jakie treści są dla nich najlepsze. Na twórcach treści zaczyna się wymuszać gigantyczne opłaty za najbardziej podstawowe funkcje, takie jak udostępnianie linków do zewnętrznych źródeł. Żeby pozwolić sobie na taki luksus trzeba wyłożyć ok. 2000 zł co miesiąc w ramach subskrypcji Meta One w planie Max. Użytkownicy z roku na rok mają do czynienia z coraz to większą liczbą reklam na platformach Mety (korporacji-matki Facebooka), często reklam jawnych oszustw, które to Meta ochoczo promuje.

Chcesz jednak wypisać się z korzystania z Facebooka? Porzuć wszelaki dostęp do regionalnego przebiegu informacji. Wszelkie lokalne ogłoszenia, informacje o najświeższych wydarzeniach, komunikaty oficjalne samorządów czy innych jednostek publicznych – to wszystko w swoim ręku skoncentrował zmyślnie Facebook. Sami sobie wyhodowaliśmy taki skrajny i niebezpieczny monopol Facebooka na bycie główną bazą dla społeczności lokalnych, dyskusji lokalnych i forów lokalnych. Bazą, która uśmierciła wszystkie inne pozostawiając nas bez alternatywy. Bazą, która choć ulokowana w zupełnie innym państwie, ma gigantyczny, często niedoszacowany wpływ na naszą najbliższą okolicę. Teraz ten hegemon to wykorzystuje i ochoczo nas molestuje dla własnego zysku. Tkwimy więc teraz w tym toksycznym, przemocowym związku, dając się wykorzystywać gigantowi z USA z uśmiechem na twarzy i nadzieją, że jutro będzie miał lepszy humor.
Nikt nam nie da alternatywy dla Facebooka, a na pewno nie liczmy na wsparcie innej turbokorporacji, która prędzej stworzy dla nas kopię Facebooka, tyle że z innym logotypem. Alternatywy nie będzie, dopóki sami jej sobie nie sprawimy, dopóki nie podejmiemy wspólnie walki o ograniczanie wpływu tej platformy na nasze życie codziennie, dopóki nie zawalczymy wpierw o uczciwy obieg informacji publicznej w internecie poza Facebookiem, dopóki nie zbudujemy sobie alternatywnych przestrzeni internetowych na potrzeby społeczności regionalnych. Tego hegemona trzeba zamordować, krok po kroku, wspólnym wysiłkiem. Tylko zdecentralizowany internet może zapewnić przyszłość dyskursowi regionalnemu.


